|
Wczesny Gierek Stacja kolejowa - Kraków Płaszów. "Przepraszam, czy ten pociąg 13.10 będzie, stoi, czy już odjechał?" "Proszem panią, ja nie wiem! Ja tu siedzę, sprzedaję bilety. Trzeba słuchać jak zapowiada. Zapowiadała już. Będzie powtarzać." "Tak prosze pani, tylko że nic nie da się zrozumieć z tego co zapowiada." "To trzeba wyjść na zewnątrz. Tam słychać!" "Ale jak ja mam wyjść na zewnątrz, jak bilet kupuję?" "Patrz Hela, jak zapowiada to się chichrają i potem że nic nie słychać!" Przy drugiej kasie: "Przepraszam, ten pociąg 13.39 to on jedzie?" "Jedzie" "A o której?" 2010-08-28 15:46:15 skomentuj (0) mini Gdyby faceci rodzili dzieci, dostawali by za te porody pierścionki wielkości jądra bawołu. A ponieważ rodzimy my... no to jest jak jest. W życiu nie widziałam mniejszego pierścionka. 11 miesięcy po porodzie. 15 godzin skurczów, na koniec rozcięli mi brzuch, opuchnięte nogi, słabo gojąca się rana. Myślę zatem: "taki mały, to pewnie brylant jest!" Tia... "Taki mały, to pewnie białe złoto...?" Tiiiiaa... "To, żebyś mi się już nie czośniła, że nie dałem ci tego pierścionka za poród. No." 2010-08-28 15:34:54 skomentuj (0) Niektórym... ... to powinni łapy ucinać. Koło samej dupy. 2010-08-11 11:49:03 skomentuj (1) Wozem Czy ktoś z państwa porusza się wózkiem? A raczej Z wózkiem. Dziecięcym, wypełnionym ośmiokilowym bobasem? No przednie wrażenia, musze przyznać. Wokół domostwa brak chodników. Przynajmniej się dziecku tłuszczyk telepie. (czy to dlatego jest taka zgrabna?) W autobusie zawsze ktoś musi, ale to musi stanąć sobie na miejscu dla wózków. Ostatnio Jakaś lasencja we fioletowych cekinach lansowała się przy drążku. Czy muszę wspominać, że sytuacja zrobiła się nieprzyjemna jak poszczułam ją dużym różowym wozem? No i te cholernie pomocne dusze. W dzisiejszych czasach naprawdę nie jest trudno wysiąść z wózkiem z autobusu. Samodzielnie. Ale nie, nie, nie... "Pomogę pani!" "Ależ dziękuję, radzimy sobie" "To ja pani pomogę, mam chwycić za tą najcieńszą część, która wygląda jakby miała zaraz odpaść? Proszz..." A jak byłam w ciąży, to jakoś nikt się nie kwapił, żeby mi ustąpić miejsca. Czy trzeba przejść krwawy koszmar porodu, by zyskać szacun tłumu? 2010-08-09 00:01:55 skomentuj (0) globalne podtopienie Jak tak ma wyglądać globalne ocieplenie to ja dziękuje bardzo. Wypisuję się. Miało być tak pięknie, miałam już dawno smażyć celulit w promieniach uv, z małym czosnkiem pląsającym po trawie. Dupa. Dzisiejsze zakupy też wielce udane. Jakieś wapno (czyt. miła starsza pani) chciała mi wydłubać oko parasolką a potem chwyciła mnie za ramię (nienawidzę jak mnie obcy dotykają, cholera nie na wi dzę!) i sprawdzała czy znam na pamięć rozkład jazdy autobusów. Nie znałam. Wapno było niepocieszone. I jakaś zmowa na ulicy panowała, bo każdy chciał się otrzeć mokrym płaszczem o mój papier pakunkowy. Teraz wygląda jakby go coś wyciumkało i wypluło. Wyprasuje się. 2010-06-01 21:38:58 skomentuj (0) coś za dużo... ... o tych kupkach wspominam. Czyżby jakaś trauma kupkowa? Dzisiaj przyszła mi nagroda. Konkurs był. Polegał na opisaniu wrażeń z ciąży. Ponieważ gazeta nazywa się "Dobra mama" to myślałam, że MOJEJ opowieści to akurat nie będą chcieli wydrukować. A tu proszę. Mają tam nawet poczucie humoru. No i ta nagroda przyszła cała w szamponie. Bo to były kosmetyki i bluzka i gazety. Wszysko upierdzielone szamponem. Jak zaczęłam to zmywać w zlewie, to (zgadnijmy co się mogło stać z dużą ilością szamponu i ciepłą wodą??) miałam całą kuchnie z piany. To mnie nagrodzili... 2010-01-28 18:03:12 skomentuj (1) Po... ... 14 dniach spędzonych w towarzystwie bardzo małego człowieka, którego straszliwie śmieszy fakt, że w końcu siedzi. No może siedzi - to zbyt szumnie powiedziane. Podciąga się za paluchy moje i dopóki nie pierdzielnie na którąś stronę to powiedzmy że siedzi. A rano lubi robić mnie w konia. Wierci się, stęka, przewraca, miętosi kołderkę. W sensie, że "już matka wstawaj do cholery! ileż można nie jeść??" Lecę do kuchni... no właściwie człapię. Rozrabiam to cholerne mleko, w którym robią się grudy. Rozrobione. Pędzę do głodnego dziecka. No dobra. Dalej człapię. A dziecko chrapie w najlepsze, snem najgłębszym. Hm ktoś tu chyba zamawiał śniadanko? Czy mi się przyśniło...? 2010-01-22 23:24:05 skomentuj (0) |
|